Nieśmiertelni - Jedziemy Na Jednym Wózku
http://forum.niesmiertelni.pl/

Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(
http://forum.niesmiertelni.pl/viewtopic.php?f=25&t=14977
Strona 1 z 3

Autor:  Jasmine [ 06-02-2018, 17:00 ]
Tytuł:  Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Witajcie Kochani,

Jestem już PO, niestety nieudanej próbie wytworzenia przetoki na nadgarstku. Zabieg miałam wczoraj, mimo usilnych starań lekarza który podszedł do tego bardzo ambicjonalnie, przetoka nie ćwierka, nie skacze, nie żyje... :cry:. Leżałam na stole prawie 3 godziny, ja wiem że się bardzo starał i robił co mógł ale skąd miał wiedzieć jakie mam naczynia skoro na sali zobaczył mnie pierwszy raz? Konsultował mnie ponoć najlepszy specjalista w tej dziedzinie (2 minuty, na stojąco, na oko) i bardzo liczyłam że to właśnie on się mną zajmie, no ale stało się inaczej. Jeszcze w nocy kiedy znieczulenie puściło wsłuchiwałam się w nią z głupią nadzieją że to może przez gruby opatrunek nic nie słyszę, ale lipa. Rano zabrali mnie na usg (trzeba było zrobić je zanim mnie pocięli) i okazało się że mam cieniutkie żyłki i są marne szanse że ta przetoka ruszy. Powiedzieli mi że mogę ją ćwiczyć za dwa dni, ale od forumowej koleżanki dowiedziałam się że można to też robić tuż po zabiegu :?: :idea:. Myślę że ktoś popełnił poważny błąd badając mi żyły "na oko", powinnam była mieć zrobione jakieś przepływy, usg, żeby zobaczyć jakie są warunki do wykonania jej w tym miejscu. Ponieważ wskazań do szybkich dializ u mnie nie ma a przetokę chcę mieć dla spokojnego sumienia w razie strajku moich nerek, to lekarz zaproponował mi drugą, w zgięciu łokciowym bo tak jest podobno grubsza żyłą z której da się coś wykrzesać. Uspokoił mnie też, że to moje zespolenie tak czy siak spowoduje rozszerzenie się tętnicy co pozwoli na wytworzenie tej drugiej. Ja dalej liczę na jakiś cud... Powiedzcie mi czy jeśli zacznę tę rękę ćwiczyć, to jest szansa że przetoka ruszy? Czy już przestać się łudzić i modlić żeby udało się z tą wyżej? Za tydzień usg łąpki i nowy termin na przetokę, no nic, trzeba próbować...

(uważam że od razu mogli zrobić w zgięciu, ehh)... i to jeszcze prawa ręka, dominująca u mnie :|. :cry:

Autor:  Evenie [ 06-02-2018, 19:12 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Jasmine napisał(a):
(uważam że od razu mogli zrobić w zgięciu, ehh)... i to jeszcze prawa ręka, dominująca u mnie :|. :cry:


Hej Jasmine. Dlaczego nie zaczęli "psuc" od lewej??

Autor:  Jasmine [ 06-02-2018, 21:54 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Hej Evenie :)

Bo specjalista stwierdził rzucając okiem na moje ręce, że w lewej żyły są jeszcze słabsze więc decyzja zapadłą na podstawie szybkich oględzin, przetoka ma być na prawej ręce, na nadgarstku... :|

Autor:  Wiola1626 [ 07-02-2018, 07:31 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Hej Jasmine. Jakbym czytała swoją historię. Badanie na oko i na stół , a tam no cóż jedna wielka lipa. Potem propozycja wycięcia żyły z uda. Nie zgodziłam się. Byłam później u innego lekarza, specjalisty od beznadziejnych przypadków, skończyło się na tym że będę miała dializy otrzewnowe.
Powinnaś znaleźć lekarza , który obejrzy dokładnie twoje żyły i stwierdzi czy warto próbować.
Trzymam kciuki żeby się udało.

Autor:  delfin79 [ 07-02-2018, 08:59 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Hej Jasmine
Przykro mi bardzo.... :-( tak to już jest z nasza służbą zdrowia... ja też miałam robioną przetokę na oko - bez badań. To w większości miejsc norma...
U mnie na szczęście się udało, ale wiadomo że różnie bywa...
Trzymam za Ciebie kciuki

Autor:  Evenie [ 07-02-2018, 09:21 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Hej.
U mnie była podobna sytuacja. Tyle że zaczęli od lewej reki i tez cieli na chybił trafił : nadgarstek i łokieć. Nic nie znalezli.
W koncu trafilam na dobrego naczyniowego który po obejrzeniu reki stwierdził ze "popsuje" mi rękę lewa juz do konca i założy sztuczne naczynie. Bo prawa reka jeszcze mi sie przyda :D Final takie ze 5 lat na sztucznym naczyniu na lewej rece :D Prawa nietknięta :!: Jak usuwał goretex to staral sie to tak zrobic aby w razie potrzeby można było wszczepić 2 raz.

Autor:  Jasmine [ 07-02-2018, 11:17 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Wiola1626 napisał(a):
Hej Jasmine. Jakbym czytała swoją historię. Badanie na oko i na stół , a tam no cóż jedna wielka lipa. Potem propozycja wycięcia żyły z uda. Nie zgodziłam się. Byłam później u innego lekarza, specjalisty od beznadziejnych przypadków, skończyło się na tym że będę miała dializy otrzewnowe.
Powinnaś znaleźć lekarza , który obejrzy dokładnie twoje żyły i stwierdzi czy warto próbować.
Trzymam kciuki żeby się udało.


Wiola1626, myślę że też bym odmówiła wycinania żyły z uda :|, dializy otrzewnowe zostawiam jako ostateczność, otuchy dodaje świadomość że niektórym osobom "bez żył" udaje się przetokę założyć, ale próbować w nieskończoność też nie chcę...

delfin79 napisał(a):
Hej Jasmine
Przykro mi bardzo.... :-( tak to już jest z nasza służbą zdrowia... ja też miałam robioną przetokę na oko - bez badań. To w większości miejsc norma...
U mnie na szczęście się udało, ale wiadomo że różnie bywa...
Trzymam za Ciebie kciuki


Hej delfin79, fajnie że u Ciebie wyszło bez komplikacji, u mnie to chyba trochę wina cukrzycy dodatkowo, lata kłucia, pobierania krwi, kroplówek zrobiło swoje :roll:.

Evenie napisał(a):
Hej.
U mnie była podobna sytuacja. Tyle że zaczęli od lewej reki i tez cieli na chybił trafił : nadgarstek i łokieć. Nic nie znalezli.
W koncu trafilam na dobrego naczyniowego który po obejrzeniu reki stwierdził ze "popsuje" mi rękę lewa juz do konca i założy sztuczne naczynie. Bo prawa reka jeszcze mi sie przyda :D Final takie ze 5 lat na sztucznym naczyniu na lewej rece :D Prawa nietknięta :!: Jak usuwał goretex to staral sie to tak zrobic aby w razie potrzeby można było wszczepić 2 raz.


Evenie, pytałam wczoraj lekarza o sztuczną przetokę, odpowiedział że to ostateczność i że na razie nie ma o tym mowy, w jakimś artykule wyczytałąm że sztuczne naczynia skracają życie osób dializowanych. Dla zainteresowanych wklejam mowę końcową:


"UWAGI KOŃCOWE
Stale wydłużający się czas przeżycia chorych
hemodializowanych nakazuje maksymalne
wykorzystanie wszystkich możliwości
wytworzenia stałego dostępu do naczyń.
Powinno to polegać na ustawicznej trosce
o oszczędzenie każdego centymetra potencjalnej
przetoki. Szczególne „rezerwy” istnieją na
przedramieniu. Zawsze należy zaczynać wytwarzanie
przetoki jak najniżej, a w przypadku
niepowodzenia próbę należy ponowić nawet
wielokrotnie. „Przechodzenie” od razu na
drugą rękę lub okolicę zgięcia łokciowego
świadczy o lekkomyślności, mogącej mieć dla
chorego fatalne następstwa w przyszłości.
Należy wykorzystać wszelkie możliwe warianty
wytworzenia przetoki na przedramieniu.
Każdą nieczynną przetokę trzeba próbować
odtworzyć powyżej miejsca zakrzepnięcia. Jak
wykazują własne doświadczenia, udaje się to
nawet po latach u chorych powracających
ponownie na dializę, po ustaniu czynności
przeszczepu [27].
Nawet u tzw. trudnych chorych (cukrzyca,
podeszły wiek, otyłość) powinno się dążyć do
wytworzenia przetoki z własnych naczyń, zwłaszcza
na przedramieniu, ponieważ jest to możliwe
nawet u ponad 80% tych pacjentów [28, 29].
Stosując przedstawioną powyżej taktykę,
oszczędza się większe naczynia, które mogą
być w przyszłości choremu bardzo potrzebne.
Wytworzenie dostępu naczyniowego stanowi
procedurę medyczną, która powinna być
osobno rozliczana przez płatnika".

Źródło artykułu: https://journals.viamedica.pl/forum_nef ... 10461/8931

I właśnie a propos tego przechodzenia od razu do zgięcia łokciowego mam wątpliwości, czy to znowu nie jest zbyt pochopna decyzja i czy nie powinno się powalczyć o to żeby ruszyła ta rozgrzebana tak jak jest napisane w artykule?

Autor:  cookie [ 07-02-2018, 11:41 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Ja bym chyba skonsultowała to w innej placówce...

Autor:  Evenie [ 07-02-2018, 15:28 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Ja tez poszukałbym innego naczyniowca.
Jak dla mnie to Twój lekarz idzie na łatwiznę. Masz kiepskie żyły na lewej ręce to od razu przeskoczył na prawą i tnie ja na chybil trafil a nuz sie uda. I będzie miał problem z glowy.
Co zas sie tyczy sztucznych naczyń to pierwsze slysze ze skracają życie osób dializowanych. Gdzie to wyczytałaś??Bo nie rozumiem tego.
Bo mój plan zakłada ze gdy bede musiala wrocic na dializy to właśnie poprosze o sztuczne naczynie na tej mojej lewej rece. Aby ja wykorzystac na maxa. No chyba ze juz nic nie bedzie mozna zrobic z lewa ręką wtedy dopiero dam prawą. Masło maslane :wink:

Autor:  Jasmine [ 07-02-2018, 15:45 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Evenie, ja także dowiedziałam się o tym dopiero z artykułu do którego źródło podałam wyżej w swojej wypowiedzi (str. 120). Cytat:

"Ostatnie doniesienia wykazują niezbicie,
że śmiertelność chorych dializowanych zależy
w dużym stopniu od rodzaju zastosowanego
u nich dostępu naczyniowego. Wykazano,
że stosowanie u chorych hemodializowanych
protez naczyniowych i cewników centralnych
powoduje u tych pacjentów istotny wzrost
śmiertelności [16].
Ponadto stosowanie przetok z użyciem
sztucznego materiału, jak również cewników
naczyniowych, łączy się ze wzrostem chorobowości
i hospitalizacji hemodializowanych rych, co pociąga za sobą znaczne koszty (np.
w Stanach Zjednoczonych miliard dolarów
w skali rocznej). Przetoki pierwotne w stosunku
do tych wytwarzanych przy użyciu sztucznego
materiału charakteryzują się długą przeżywalnością
i małą liczbą powikłań, takich jak
zakrzepice, infekcje, zwężenia czy zespoły
podkradania".

Ze mną nawet lekarz nie chciał kontynuować tematu sztucznej przetoki, gdybym miała taką możliwość tobym się zdecydowała, dla osób które nie chcą lub nie mogą mieć dializ otrzewnowych to jedyne wyjście.

Autor:  Jasmine [ 07-02-2018, 15:55 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

cookie napisał(a):
Ja bym chyba skonsultowała to w innej placówce...


Najchętniej u kogoś od beznadziejnych przypadków :idea:

Autor:  Evenie [ 07-02-2018, 17:10 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Jasmine napisał(a):
Evenie, ja także dowiedziałam się o tym dopiero z artykułu do którego źródło podałam wyżej w swojej wypowiedzi (str. 120). Cytat:

"Ostatnie doniesienia wykazują niezbicie,
że śmiertelność chorych dializowanych zależy
w dużym stopniu od rodzaju zastosowanego
u nich dostępu naczyniowego. Wykazano,
że stosowanie u chorych hemodializowanych
protez naczyniowych i cewników centralnych
powoduje u tych pacjentów istotny wzrost
śmiertelności [16].

Ja jestem dość optymistycznie nastawiona do życia, nowinki te będą traktować jako "statystyki". Wiec wiadomo ze jak ktos jest w ciężkim stanie to nikt nie bawi się w przetoki tylko od razu cewnik. Duże zatrucie organizmu itd.wiec statystycznie śmiertelność większa niż u osób przygotowanych wcześniej na dializę z przetoką.


Ponadto stosowanie przetok z użyciem
sztucznego materiału, jak również cewników
naczyniowych, łączy się ze wzrostem chorobowości
i hospitalizacji hemodializowanych rych, co pociąga za sobą znaczne koszty (np.
w Stanach Zjednoczonych miliard dolarów
w skali rocznej). Przetoki pierwotne w stosunku
do tych wytwarzanych przy użyciu sztucznego
materiału charakteryzują się długą przeżywalnością
i małą liczbą powikłań, takich jak
zakrzepice, infekcje, zwężenia czy zespoły
podkradania".


Tez uwazam ze przetoka z własnych naczyń jest 100 razy lepsza niż sztuczna. I jest z nia mniej problemow niz z proteza.

Autor:  endriu [ 07-02-2018, 17:36 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Jasmine napisał(a):
cookie napisał(a):
Ja bym chyba skonsultowała to w innej placówce...

Najchętniej u kogoś od beznadziejnych przypadków :idea:


Doktor Jakub Turek z Wrocławia.
"Doktor Jakub Turek wykonuje ponad 500 operacji rocznie. Jest uznanym autorytetem w dostępach naczyniowych do hemodializy – kierowani są do niego najtrudniejsi chorzy z całego kraju." http://www.dolmed.pl/lekarze/jakub-turek/

Polecam z własnego doświadczenia - świetnie i sprawnie wykonanie przezskórne balonikowanie przetoki. Do tego bardzo troskliwy lekarz.

Autor:  Jasmine [ 07-02-2018, 18:02 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

endriu, czy Ty umawiałeś się najpierw na wizytę prywatną w Dolmelu?

Autor:  marek24 [ 07-02-2018, 21:19 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Jasmine, bardzo mi przykro , że przetoka Ci nie wyszła i tyle się wycierpiałaś :(
Popieram pomysł skonsultowania się z innym lekarzem.
I też jestem zdania, że najlepsza jest przetoka z własnych naczyń.

Autor:  Jasmine [ 07-02-2018, 22:49 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

marek24 napisał(a):
Jasmine, bardzo mi przykro , że przetoka Ci nie wyszła i tyle się wycierpiałaś :(
Popieram pomysł skonsultowania się z innym lekarzem.
I też jestem zdania, że najlepsza jest przetoka z własnych naczyń.


Marku, no co zrobić... Dopóki jest nadzieja trzeba walczyć, a konsultować się będę z innym lekarzem, na pewno bardziej doświadczonym bo przecież osobom ze słabymi żyłami udaje się wytworzyć zespolenie i na tym forum jest wiele takich przykładów :roll:.

Autor:  cookie [ 08-02-2018, 07:16 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

A może zrobić dopplera prywatnie....i z wynikiem pójść

Autor:  Jasmine [ 08-02-2018, 07:49 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

cookie napisał(a):
A może zrobić dopplera prywatnie....i z wynikiem pójść


To super pomysł, ale w ranach opieki pooperacyjnej mam przyjechać do szpitala na usg tej ręki, zastanawiam się czy to wystarczy do oceny naczyń?

Autor:  Wiola1626 [ 08-02-2018, 09:08 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

U mnie Doppler obu rąk wykazał żyły 1 mm i poniżej 1 mm. Lekarz stwierdził , że szkoda mnie ciąć. Rozważałam cewnik permanentny lub sztuczną żyłę, o DO nie chciałam słyszeć. Po rozmowach lekarz przekonał mnie żeby próbować najpierw z DO a później z całą resztą.
Samej DO się nie boje, przeraża mnie wizja cewnika w brzuchu.
Dziś wizyta u nefrologa, mam nadzieję , że jeszcze mi odpuści wizytę w szpitalu.

Autor:  KatiBel [ 08-02-2018, 09:38 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Wiola1626, Ja tez na poczatku bylam przerazona kwestia cewnika ale ze swojego doswiadczenia moge powiedziec ze to nie jest bardzo problematyczne.
Jest on aw miare maly wiec bardzo latwo ukryc go pod ubraniem ( nawet obcislym), u mnie w pracy wiekszosc ludzi nie ma pojecia ze mam jakis cewnik.
Na poczatku troche czasu zajmowala mi pielegnacja i zmiany opatrunkow ale po miesiacu dochodzi sie do takiej wprawy ze codziennie zajmuje mi to teraz dokladnie 4 minuty.
Dla mnie najwiekszym minusem jest to , ze nie moge brac kapieli :( uwielbiam lezec w wannie a z cewnikiem to nie wchodzi w gre

Autor:  Wiola1626 [ 08-02-2018, 10:45 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

KatiBel, mam nadzieję, że masz rację i jakoś to będzie. Ja też lubię poleżeć w wannie , ale jej nie mam więc nie będzie kusić :D

Autor:  marek24 [ 08-02-2018, 15:51 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Jasmine napisał(a):
marek24 napisał(a):
Jasmine, bardzo mi przykro , że przetoka Ci nie wyszła i tyle się wycierpiałaś :(
Popieram pomysł skonsultowania się z innym lekarzem.
I też jestem zdania, że najlepsza jest przetoka z własnych naczyń.


Marku, no co zrobić... Dopóki jest nadzieja trzeba walczyć, a konsultować się będę z innym lekarzem, na pewno bardziej doświadczonym bo przecież osobom ze słabymi żyłami udaje się wytworzyć zespolenie i na tym forum jest wiele takich przykładów :roll:.


Jasmine zobaczyć co powie Ci ten bardziej doświadczony lekarz. Może on sobie poradzi. Ja na początku miałem cewnik pernamentny i się z nim co jakiś czas kąpałem w wannie. Oczywiście wczesnej go odpowiednio zabezpieczałem.

Autor:  anjja [ 08-02-2018, 17:40 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Pierwsza przetoka stanęła mi po dwóch dniach. Lekarz dopiero wtedy obejrzał dokładniej żyły ( tylko okiem ) i stwierdził że ,,no tak , przecież trochę powyżej jest krwiak i to nie mogło się udać,, tylko że ten krwiak był już w momencie wytwarzania przetoki :cry: Więc po tygodniu na drugim, tym razem prawym przedramieniu zrobił drugą. Na razie śmiga ale dializy są tak bolesne , że lekarze w szpitalu zasugerowali przejście na otrzewnówki i zaczęłam się nad tym mocno zastanawiać.
Pozdrawiam Was ciepło :)

Autor:  Jasmine [ 08-02-2018, 17:58 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Wiola1626 napisał(a):
Dziś wizyta u nefrologa, mam nadzieję , że jeszcze mi odpuści wizytę w szpitalu.

Wiola1626, mam nadzieję że nie musisz kłaść się jeszcze do szpitala i lekarze coś zaproponują, jestem w podobnej sytuacji, jak ognia boję się DO i na ten moment rozważam tylko opcję HD... Może przetoka w zgięciu ożyje :roll:.
anjja napisał(a):
Pierwsza przetoka stanęła mi po dwóch dniach. Lekarz dopiero wtedy obejrzał dokładniej żyły ( tylko okiem ) i stwierdził że ,,no tak , przecież trochę powyżej jest krwiak i to nie mogło się udać,, tylko że ten krwiak był już w momencie wytwarzania przetoki :cry: Więc po tygodniu na drugim, tym razem prawym przedramieniu zrobił drugą. Na razie śmiga ale dializy są tak bolesne , że lekarze w szpitalu zasugerowali przejście na otrzewnówki i zaczęłam się nad tym mocno zastanawiać.
Pozdrawiam Was ciepło :)

anjja, przykro mi że tak źle znosisz dializy, mnie tłumaczyli że z HD nie powinno przechodzić się na otrzewnowe tylko na odwrót. ale jeśli u Ciebie chca zmienić tę zasadę to jednak można.

Autor:  Wiola1626 [ 08-02-2018, 20:36 ]
Tytuł:  Re: Jestem po wytworzeniu przetoki, nieudanym :(

Dostałam skierowanie do szpitala, ale na badania do przeszczepu. Nareszcie :D . Dializy na razie odroczone.

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/